Co na parapecie piszczy..
Robiłam dziś porządek z roślinkami na moim parapecie i pomyślałam, że podzielę się z Wami moją kolekcją ;)
Hiacynty




Wrzos i krzewinki Hebe
Zakupione zostały w Lidlu po jakże okazyjnych cenach. Typowe jesienne zestawienie ;) Wrzosik miał chwilę słabości (zaczął brązowieć i generalnie wyglądał źle), ale teraz jest już lepiej, a krzewinka całkiem ładnie się przyjęła, bez żadnych problemów.
| Dziubaski! ;) |
Na początku roku dostałam je w prezencie i z ciekawości (zgodnie z instrukcją znalezioną w Internecie) po ich przekwitnięciu oczyściłam cebulki i zostawiłam w suchym i przewiewnym miejscu. Instrukcja mówiła o wsadzeniu ich w ziemię dopiero w listopadzie, ale że moje zaczęły już się wykluwać, stwierdziłam, że posadzę je już teraz. Taka to jestem cierpliwa.
Drzewko cytrynowe
Zostało bezwstydnie podkradzione z wyhodowanych przez moją babcię sadzonek (z pestek!). Posadziłam je w ramach eksperymentu. W najbliższym czasie planuję je przesadzić do większej doniczki, bo coś czuję, że zaczyna mieć za mało miejsca na korzonki.
Mięta
Przycinałam dziś miętę, którą hodujemy już jakiś czas i pomyślałam, że wyhoduję też parę sztuk na mój parapecik. Przycięte gałązki wsadziłam do wody i teraz pozostaje poczekać, aż wypuszczą korzonki. Zajmie to im pewnie około tygodnia, do dwóch. A potem hop do doniczki ;)
Barwinek
To dopiero eksperyment! Barwinek jest rośliną okrywową i w zasadzie nigdy nie spotkałam się z tą rośliną w mieszkaniach. Ale, że lubię eksperymentować z roślinkami to posadziłam pare pędów do okrągłej doniczki, do której wsadziłam wygięte półkoliście druciki. Z tego wszystkiego wyszła taka jakby kula. Barwinek kwitnie na wiosnę i jestem bardzo ciekawa czy mój też zakwitnie.
Żyworódka
(chyba pierzasta)
Mega łatwa w utrzymaniu. Bardzo łatwo jest też ją rozmnożyć, tworzy takie malutkie sadzoneczki na brzegach liści. Trzeba jej jednak pilnować, żeby przypadkiem nie rozsadziła się na inne rośliny :P Podobno ma dużo właściwości leczniczych, jednakowoż nigdy nie ciągnęło mnie, żeby to sprawdzić.
Awokado
(albo to co z niego zostało)
Bodajże wyhodowałam je z pestki (niemiłosiernie długo to trwało..) na początku tego roku i w zasadzie rosło sobie ładnie i wysoko. Aż nastało lato... Nie wiem czy się przesuszyło, czy coś innego, ale ostatnie liście były już tak suche, że po prostu wszystkie obcięłam. Na łodydze widać wyrastające nowe listki. Ale czuję, że jeszcze sobie na nie poczekam. Nie mniej jednak, jeszcze go nie skreślam.
Wrzos i krzewinki Hebe
Zakupione zostały w Lidlu po jakże okazyjnych cenach. Typowe jesienne zestawienie ;) Wrzosik miał chwilę słabości (zaczął brązowieć i generalnie wyglądał źle), ale teraz jest już lepiej, a krzewinka całkiem ładnie się przyjęła, bez żadnych problemów.

Komentarze
Prześlij komentarz