Święty spokój...

Kolorowanki dla dorosłych. Hicior zeszłego roku. Jako, że nie raz zdarzyło mi się zakupić kolorowankę dla dzieci, bo po prostu lubię kolorować, to czemu by nie zaopatrzyć się w taką dla dużych?
Moją książeczkę zakupiłam w kiosku (oczywiście nie była na liście zakupów :D ), obrazki są tak ładne, a szczególnie jeden z kaktusami, że koniec końcu kolorowanka wylądowała u mnie na biureczku.
 Szybko dotarło do mnie, że kredki nie wystarczą. Wtedy do akcji weszły też flamastry, cienkopisy, a także żelowe długopisy od Św. Mikołaja ;)


Zajęcie to jest na tyle absorbujące, że spokojnie można nadrobić zaległości w ulubionych serialach, podcastach lub audiobookach. Ja często odpalałam różne kabarety na YouTubie. Tam też warto poszukać inspiracji i porad na temat kolorowania.

Poniżej dwa obrazki, które już skończyłam. Zauważyłam, że ze względu na ilość szczegółów musiałam trochę więcej kombinować i wymyślać jakieś ciekawe zestawienia. Z jednej strony to frustrujące, bo trzeba główkować, ale w zasadzie można się rozwinąć jako artysta.



Skusiliście się na kolorowanki? Jakie są Wasze ulubione materiały do kolorowania? ;)

Komentarze

Popularne posty