Ciąg dalszy TVD
Hola amigos!
dziś publikuję część mojej historyjki, którą napisałam na konkurs Hatak o Pamiętnikach Wampirów. Generalnie chodziło w nim o napisanie dalszego ciągu..
"ZADANIE:
Wyobraź sobie, że oglądasz jeden z odcinków serialu "The Vampire Diaries". Następuje scena, w której Bonnie z innymi czarownicami odprawia tajemniczy rytuał nieopodal krypty na terenie posiadłości Lockwoodów. Nagle dostrzegasz w monitorze jasne, oślepiające światło i tracisz przytomność... Budzisz się w lesie. Nie wiesz, co się dzieje. Suchość w ustach nie daje ci spokoju. Idziesz dalej, rozglądasz się i dostrzegasz kilka ciał. Wśród ciał zauważasz martwą Bonnie... "
niestety się niedoczekałam publikacji, więc.. tatatmmaaa w najbliższych dniach poznacie mój ciąg dalszy..
#You'reWelcome
Polana otoczona była przez krąg starych drzew. Przypuszczam, że widziały już niejedno. A to co właśnie się stało... Można by powiedzieć: POCZĄTEK.
Co do...
Ból z tyłu głowy był tępy i rozchodził się po całym moim ciele. Leżałam na ziemi i czułam pod sobą suche liście i gałązki. 'Co jest grane?' pomyślałam. Podniosłam się i zobaczyłam gdzie się znajduję. Z miejsca, w którym siedziałam widać było tlące się ognisko i zarysy sylwetek kilku osób o drobnej posturze leżących na ziemi. Próbowałam się podnieć i kiedy zawroty głowy dały o sobie znać, naprawdę ucieszyłam się, że znalazłam się właśnie w lesie. Drzewo stojące zaraz za mną wyświadczyło mi wielką przysługę.
Stałam oparta o pień i nie dowierzałam własnym oczom. Oprócz tego, że polana wydała się dziwnie znajoma, to postać leżącą najbliżej ogniska, której twarz była widoczna, znałam.
No ładnie. Chyba zupełnie odleciałam...
To była Bonnie Bennett. Z Pamiętników Wampirów. Potrafię zrozumieć dziwne sny, realistyczne wizje podsuwane nam przez podświadomość. Ale to było przegięcie. Tym bardziej, że żadna z osób się nie ruszała. Bałam się podejść bliżej. Obeszłam drzewo i oparłam się o nie z drugiej strony. Niestety nawet kilka naprawdę głębokich wdechów i wydechów nie pomogło.
Nagle usłyszałam zbliżające się kroki, a potem głosy dobiegające z drugiej strony polany. Oparłam się bardziej o drzewo, przyciągnęłam ręce bliżej ciała i nadstawiłam uszu.
- Myślisz, że byłyby takie głupie?- powiedział. Był to głos mężczyzny, wyczuwało się pewność siebie i dużo sarkazmu. Długo nie zastanawiałam się kim jest jego właściciel. Damon.
Mam nadzieję, że nie....- drugi mężczyzna nie dokończył zdania, bo wkroczyli już na
polanę.
Głosy ucichły i słyszałam tylko jak chodzili i sprawdzali ciała. Szukali ocalałych. Pośród pięciu kobiet, żadna nie przeżyła. Gdy Damon znalazł Bonnie, zatrzymał się i przykucnął.
Stefan...- powiedział.
Drugi mężczyzna podszedł do Damona.
O nie...
I właśnie w tym momencie, kiedy zmieniałam pozycję, moja stopa natrafiła na małą, wybitnie perfidną gałązkę. Oczywiście złamała się, wydając przy tym dość donośny dźwięk. Nie minęły dwie sekundy, gdy poczułam zaciskające się palce na moim gardle. Były chłodne, silne i zaciskały się naprawdę mocno. Zaczęłam się dusić. W ciemności wyłapałam jego twarz. To był Damon, wściekłość i furia w jego oczach mieszały się z rządzą mordu. Byłam na mocno straconej pozycji. Gdyby Stefan nie powstrzymał swojego brata pewnie byłabym już martwa.
Przestań! Jeśli ją zabijesz niczego się nie dowiemy! - krzyknął powstrzymując go.
Twarz Damona wykrzywiona była przez gniew jaki go ogarnął. Jednak poczułam jak jego palce rozluźniają się i w końcu puszczają. Zaczęłam się krztusić, próbując odzyskać oddech i głos. Stefan podszedł do mnie, zapewne chcąc pomóc. Ale cofnęłam się i zgięta w pół oparłam się o drzewo.
Gdy wreszcie mogłam normalnie oddychać, powoli wyprostowałam się. Wciąż nie mogłam uwierzyć w to co się właśnie stało.
To nie był sen. Gdyby był, to już na pewno bym się obudziła. Nawet nie próbowałam się szczypać. Nie było sensu tego robić. To była rzeczywistość.
dziś publikuję część mojej historyjki, którą napisałam na konkurs Hatak o Pamiętnikach Wampirów. Generalnie chodziło w nim o napisanie dalszego ciągu..
"ZADANIE:
Wyobraź sobie, że oglądasz jeden z odcinków serialu "The Vampire Diaries". Następuje scena, w której Bonnie z innymi czarownicami odprawia tajemniczy rytuał nieopodal krypty na terenie posiadłości Lockwoodów. Nagle dostrzegasz w monitorze jasne, oślepiające światło i tracisz przytomność... Budzisz się w lesie. Nie wiesz, co się dzieje. Suchość w ustach nie daje ci spokoju. Idziesz dalej, rozglądasz się i dostrzegasz kilka ciał. Wśród ciał zauważasz martwą Bonnie... "
niestety się niedoczekałam publikacji, więc.. tatatmmaaa w najbliższych dniach poznacie mój ciąg dalszy..
#You'reWelcome
Polana otoczona była przez krąg starych drzew. Przypuszczam, że widziały już niejedno. A to co właśnie się stało... Można by powiedzieć: POCZĄTEK.
Co do...
Ból z tyłu głowy był tępy i rozchodził się po całym moim ciele. Leżałam na ziemi i czułam pod sobą suche liście i gałązki. 'Co jest grane?' pomyślałam. Podniosłam się i zobaczyłam gdzie się znajduję. Z miejsca, w którym siedziałam widać było tlące się ognisko i zarysy sylwetek kilku osób o drobnej posturze leżących na ziemi. Próbowałam się podnieć i kiedy zawroty głowy dały o sobie znać, naprawdę ucieszyłam się, że znalazłam się właśnie w lesie. Drzewo stojące zaraz za mną wyświadczyło mi wielką przysługę.
Stałam oparta o pień i nie dowierzałam własnym oczom. Oprócz tego, że polana wydała się dziwnie znajoma, to postać leżącą najbliżej ogniska, której twarz była widoczna, znałam.
No ładnie. Chyba zupełnie odleciałam...
To była Bonnie Bennett. Z Pamiętników Wampirów. Potrafię zrozumieć dziwne sny, realistyczne wizje podsuwane nam przez podświadomość. Ale to było przegięcie. Tym bardziej, że żadna z osób się nie ruszała. Bałam się podejść bliżej. Obeszłam drzewo i oparłam się o nie z drugiej strony. Niestety nawet kilka naprawdę głębokich wdechów i wydechów nie pomogło.
Nagle usłyszałam zbliżające się kroki, a potem głosy dobiegające z drugiej strony polany. Oparłam się bardziej o drzewo, przyciągnęłam ręce bliżej ciała i nadstawiłam uszu.
- Myślisz, że byłyby takie głupie?- powiedział. Był to głos mężczyzny, wyczuwało się pewność siebie i dużo sarkazmu. Długo nie zastanawiałam się kim jest jego właściciel. Damon.
Mam nadzieję, że nie....- drugi mężczyzna nie dokończył zdania, bo wkroczyli już na
polanę.
Głosy ucichły i słyszałam tylko jak chodzili i sprawdzali ciała. Szukali ocalałych. Pośród pięciu kobiet, żadna nie przeżyła. Gdy Damon znalazł Bonnie, zatrzymał się i przykucnął.
Stefan...- powiedział.
Drugi mężczyzna podszedł do Damona.
O nie...
I właśnie w tym momencie, kiedy zmieniałam pozycję, moja stopa natrafiła na małą, wybitnie perfidną gałązkę. Oczywiście złamała się, wydając przy tym dość donośny dźwięk. Nie minęły dwie sekundy, gdy poczułam zaciskające się palce na moim gardle. Były chłodne, silne i zaciskały się naprawdę mocno. Zaczęłam się dusić. W ciemności wyłapałam jego twarz. To był Damon, wściekłość i furia w jego oczach mieszały się z rządzą mordu. Byłam na mocno straconej pozycji. Gdyby Stefan nie powstrzymał swojego brata pewnie byłabym już martwa.
Przestań! Jeśli ją zabijesz niczego się nie dowiemy! - krzyknął powstrzymując go.
Twarz Damona wykrzywiona była przez gniew jaki go ogarnął. Jednak poczułam jak jego palce rozluźniają się i w końcu puszczają. Zaczęłam się krztusić, próbując odzyskać oddech i głos. Stefan podszedł do mnie, zapewne chcąc pomóc. Ale cofnęłam się i zgięta w pół oparłam się o drzewo.
Gdy wreszcie mogłam normalnie oddychać, powoli wyprostowałam się. Wciąż nie mogłam uwierzyć w to co się właśnie stało.
To nie był sen. Gdyby był, to już na pewno bym się obudziła. Nawet nie próbowałam się szczypać. Nie było sensu tego robić. To była rzeczywistość.

Komentarze
Prześlij komentarz